Uwaga! Upał (komunikat RSO)

Domowe potwory weszły do biblioteki i rozkręciły lekcję, której nikt się nie spodziewał

Domowe potwory weszły do biblioteki i rozkręciły lekcję, której nikt się nie spodziewał

FOT. Biblioteka Wieliczka

W Węgrzcach Wielkich szkolna biblioteka na chwilę zamieniła się w miejsce tropienia dziwnych stworów, ale bez strachu i bez nudy. Uczniowie klasy 3B najpierw sprawdzili, skąd właściwie bierze się wiedza, a potem dali się wciągnąć w zabawę z domowymi potworami z książki 📚

  • Zanim padły imiona stworków, dzieci sprawdziły, gdzie naprawdę szuka się odpowiedzi
  • “Mała encyklopedia domowych potworów” szybko podsunęła dzieciom znajome typy z własnych pokoi
  • Na końcu powstały własne stwory, narysowane w błyskawicznym tempie

Zanim padły imiona stworków, dzieci sprawdziły, gdzie naprawdę szuka się odpowiedzi

Jeszcze przed wakacjami bibliotekarka z Węgrzc Wielkich postanowiła podejrzeć, czy trzecioklasiści wiedzą, gdzie szukać pewnych informacji w świecie, który coraz częściej podsuwa gotowe odpowiedzi. To był krótki rozruch przed właściwą częścią spotkania - i bardzo potrzebny, bo zaraz potem zrobiło się naprawdę ciekawie.

Zamiast suchej encyklopedycznej lekcji pojawiła się opowieść o stworach z dwóch tomów „Małej encyklopedii domowych potworów”. Dzieci oglądały ilustracje, odgadywały nazwy, dopasowywały cechy do odpowiednich postaci i z zaskakującą łatwością łapały, o jakie dziwne przywary chodzi. 👀

“Mała encyklopedia domowych potworów” szybko podsunęła dzieciom znajome typy z własnych pokoi

Kiedy w ruch poszły opisy, okazało się, że te literackie stworki wcale nie są aż tak obce. Wielu młodych czytelników bez problemu rozpoznawało w nich kogoś bardzo dobrze znanego z domu - albo z pokoju, w którym od czasu do czasu rządzi bałagan, zwłoka czy inne małe codzienne słabości.

Do tego grona, z lekkim przymrużeniem oka, dołączyły też pani wychowawczyni i pani bibliotekarka. Taka wspólna zabawa działa najlepiej właśnie wtedy, gdy dorośli nie stoją z boku, tylko sami przyznają, że też mają swoje potworki do oswojenia. 🙂

Na końcu powstały własne stwory, narysowane w błyskawicznym tempie

Finał był już czystą dziecięcą energią. Uczniowie szybko przenieśli wyobraźnię na papier - każdy stworzył swojego domowego potwora i od razu nadał mu imię. Dzięki temu cała zabawa nie skończyła się na rozpoznawaniu gotowych bohaterów z książki, ale zamieniła się w małą, autorską galerię klasowych stworzeń.

I właśnie w tym tkwi urok takich spotkań - zaczynają się od książki, a kończą własnym pomysłem, śmiechem i odrobiną literackiej odwagi. W Węgrzcach Wielkich wyszło z tego spotkanie, które miało i edukacyjny sens, i dziecięcą lekkość.

na podstawie: Biblioteka Wieliczka.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Biblioteka Wieliczka). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji